Przez ostatnie dni dzialo sie znacznie mniej. Prawdopodobnie tez juz nie dziwi mnie tyle rzeczy I przez to nie zwracam na nie uwagi. Troche tez nie mam czasu I sily by to wszystko opisac.
Po pobycie w gorach wrocilismy do Telawi. Tam spedzilismy noc I ruszylismy do Lagodehi. Jest to region przy granicy z Azerbejdzanem I rosja. W 18w. Czesc polakow zamiast na sybir zostala zeslana wlasnie na teren gruzji, wlasnie do lagodehki. Trzy lata temu zostala tam zalozana szkolka polska I dom polski. Prowadzi je malzenstwo z bydgoszczy. Bardzo ciekawi ludzie. Oboje juz w dojrzalym wieku (50+) a mieli odwage by przeprwoadzic sie do gruzji, zostac tam w czasie wojny I pomagac lokalnej ludnosci. Przez dwa lata panstwo prowadzilo im pieniadze za prowadzenie polskiej szkolki dla potomkow polakow ktorzy mieszkaja w tej malej miejscowosci. Po tych dwoch latach z niewiadomych powodow przeoplyw pieniedzy zostal zatrzymany. Ci panstwo stworzyli klasy w swoimi domu I przez rok prowadzili szkole w domu. Niestety po roku nie bylo juz ich stac na finanoswanie takiej dzialanosci z wlasnej kieszeni. Mieszkalismy u nich, przez 3 dni. Dom jest polozony bezposrednio przy parku narodowym w ktorym zrobilismy harosze wycieczki. Jezdzlismy tez po lokalnych wioskach I sluchalismy ich histori. W najblizszej okolicy sa wioski: azerskie, lezgijskie, czeczenskie, osetynskie, gruzinskie I cos tam jeszcze bylo ale w juz w inncyh sie nie zatrzymywalismy. W samym logodeki – malym miasteczku, mieszka przynajmniej 14 narodowosci. Po tych wioskach jezdzlismy z bylym szefem lokalnego museum. W zeszlym roku zostal zwolniony I teraz zarabia na zycie jezdzac po wioskach, skupujac roznego typu stare rzeczy od babc, a potem sprzedjac je. Niesamowita jest roznorodnosc tych wiosek ktore odwiedzalismy. 3 dnia mielismy zwiedzac park narodowych na koniach ale sie rozpadalo, wiec sobie odpuscilismy. Pojechalismy wiec do Signali. Niedaleko signali urodzil sie sakaszwili – aktualny prezydent gruzji. Postanowil on zrobic z tego miasteczka- miasteczko pokazowe. Signali jest pieknie polozone, na zboczu gory z widokiem na ogromna doline. Wszystkie fronty domow zostaly przepieknie wyremontowane. Gdy jednak przejdziemy na podworka, to widac tam jak wyglada prawdziwa gruzja.
Przepraszam za chaotycznosc tekstu I bledy ktore na pewno sa, jestem juz troche zmeczony, moze bede mial szanse poprawic to wszystko jeszcze. Na razie pisze by dac znac ze zyje.