środa, 29 września 2010

26/09-27/09

26/09/10
Postanowilismy ruszyc w gory w region Tuszeti. Jedynym sposobem dotarcia do wioski ktora nas intersowala bylo wynajecie Jeepa. Koszt wynajecia takiego samochodu byl niesamowicie wysoki jak na warunki gruzinskie, ale jedna z zalet podrozowania z ojcem jest to ze nie musze sie takimi rzeczami przejmowac. Niecale 140 kilometrow jechalismy 5 godzin. Ale bylo to 5 godzin ktore dobrze zapamietam. W czasie tej trasy, gdy z naprzeciwka jechal na nas samochod, wyprzedzajacy inny nasz kierowca sie przezegnal. Jestem z siebie bardzo dumny, bo skoro gruzinski kierowca sie zegna to polski pasazer powiniec sie ze strachu zesrac. a ja utrzymalem. choc nie bylo lekko. Do dzis nie mam pojecia jakiego wyznania byl ten nasz kierowca. Zegnal sie jak prawoslawny (I mial matke boska w samochodzie), co nie przeszkadzalo mu miec symboli mahometa w tym samym samochodzie I wiatac sie jak muzulmanin. Wracajac do drogi, przejazd przez gor byl niesamowity. Przepiekna gorska jesien I przejrzyste powietrze zapewnilo nam niesamowite widoki. Nie moge sie doczekac zdjec z tej czesci podrozy. Niesamowite widoki mielismy takze pod name, poniewaz droga byla wyjatkowo waska a pod nami co jakis czas lezaly wraki samochodow. Na drodze nie brakowalo tez krzyzy i tabliczek oraz zdjec ludzi ktorzy tam zgineli. ciekawostka jest ze na tabliczkach czasem dopisywana byla marka samochodu w ktorej zgineli ci ludzie (glownie kamazy- ruskie ustrojstwa, stworzone dla wojska). Po takiej pelnej wrazen podrozy dotarlismy do naszej wioski. Podjechalismy pod nasz “Woodhouse Hotel”. Na miejscu okazalo sie ze ani w naszym “hotelu” (“jeden pokoj w ktorym staly trzy lozka jedno przy drugim), ani w calej wiosce nie ma ani pradu ani kanalizacji. Przez te dwa dni ktore tam spedzilismy mielismy okazje popatrzec jak gorale zyli 200 lat temu. Glownym zajeciem ludzi ktorzy tam mieszkaja jest wypas owiec. Przy naszym hotelu bylo male polteko ktore uprawiane bylo tylko za pomoca rak ludzkich. Zdziwilo mnie to bardzo, poniewaz posiadali oni konie. Widocznie nie posiadali wiedzy jak zrobic plug. Po kolacji zlozonej z produktow ktore powstaly nie dalej niz 200 metrow od miejsca w ktorym je jedlismy poszlismy spac na najbardziej niewygodnych lozkach w historii uniwersum.
27/09/10
Wioska przy ktorej mieszkalismy wygladala jak sprzed 200 albo I wiecej lat. Jedyne oznaki nowoczesnosci to 3 samochody I kawalki foli I plastikowe butelki. I tyle. Domy zbudowane z kamienia, bez zadnej zaprawy. do tego pare zerdzi i koniec. Ciekawa rzecza byly 4 wieze zbudowane w tej wiosce. nie bardzo mogly byc one praktyczne, ani obronne. musze poczytac dlaczego byly tam budowane. Cala wioska wygladala bardziej jak plan do filmu fantastycznego niz prawdziwe miejsce do mieszkania. Do tego ten niesamowity alphabet I sposob mowienia (niesamowicie ostry, wrecz zwierzecy). Wszystko to robilo wrazenie innego swiata. Kolejna dolina to juz czeczenia. Podczas wojny w czeczeni byla taka bieda ze wszystkie wilki I niedzwiedzie pouciekaly na strone gruzinska. I teraz gruzini musza z nimi walczyc.
Naszczescie nastepna noc zaliczylem juz lezac na deskach. Bylo to million razy wygodniejsze niz stary sprezynowy materac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz